23

Wyszli z drugiego wymiaru. Tanya oprzytomniała dopiero pod stadniną. Czy Erik naprawdę uwięził Lenore w trzecim wymiarze?
- Doszło do mnie polecenie, abym zrzucił Lenore w trzeci wymiar. Od króla świata magicznego w drugim wymiarze. W trzecim jest więzienie dla najgroźniejszych przestępców. Wielokrotnie łamała prawo magiczne, ale to długa historia...
- Erik? - po raz pierwszy od tamtego zajścia Lizabette w miarę normalnie się odezwała.
- Tak?
- Nie mów już nic o Lenore. To przeszłość. Zajmijmy się wszystkim od nowa. Lepiej. Tanya...
- Ja pójdę już do domu, położę się i pogadam z dziewczynami... Pa. - Tanya puściła oczko do Erika i oddaliła się.
- Chodźmy do stajni. - machnął dziwnie ręką, a wszystkie konie zarżały.
- Hej... O co chodzi?
Weszli, a oczom Lizabette ukazał się niesamowity widok. Konie stały w udekorowanych boksach. Wszędzie były kwiaty, wstążki, a na środku stała Kwadra. A na niej Tanya w prześlicznej sukience z małym pudełeczkiem w dłoni. Drzwi się zamknęły.
Erik uklęknął przed Lizabette.
- Yyy... Erik? - Liz była zdezorientowana.
- Kocham cię. Tylko z tobą chciałbym spędzić resztę życia. Wyjdziesz za mnie? - pudełeczko w ręce Tanyi otwarło się, a maleńki pierścionek uniósł się ze środka.
- Erik... Ja też cię kocham... Ach... Tak!
Pierścionek przyleciał i nasunął się na palec Liz. Kwadra stanęła dęba i powiedziała ludzkim głosem:
- Uwielbiam szczęśliwe zakończenia...

22

- Chodź, otworzę tą dziurę, tam wejdziemy razem i już tam zostaniemy. Na zawsze. - Erik otworzył tajemną dziurę. - Wejdź pierwsza, panie przodem...
- Erik! Czy kochasz tylko mnie?
- Tak. - zakaszlnął.
 Lizabette osunęła się na Tanyę. Tak wielki ból sprawiły jej te słowa. Jednak Tanya, zamiast pocieszyć ją, uderzyła ją w policzek.
- Dziewczyno, patrz, co teraz będzie! Patrz!
Lenore wskoczyła do dziury, jedną ręką dalej trzymała się Erika.
- Chodź, Erik! Kocham cię... A Lizabette może spier... - Trzecie zdanie powiedziała tak cicho, że Erik nie usłyszał, a jednak tak głośno, że Lizabette usłyszała.
Lecz ku zdziwieniu Lizabette, całej we łzach, Erik nie skoczył za tamtą, ale...
- Ja ciebie nie. Kocham Lizabette, a ty jesteś skończona. Witaj swój nowy dom - więzienie w trzecim wymiarze. - Puścił ją, a chwilę potem Lenore zniknęła z przeszywającym krzykiem. Dziura się zamknęła. To wydarzenie całkowicie zbiło z tropu obserwatorki. Co? Lenore stracona? Nie chce się wierzyć.
- Erik! Erik! Erik...! - Lizabette podbiegła do chłopaka, z takim zapałem, że go przewróciła.
- Lizabette... Ja...
- Ty... Ty... Co ty właściwie zrobiłeś... Ja nie mogę w to uwierzyć... - Liz płakała.
- Hej... - Tanya wyszła z cienia drzewa. - Nie mów nic. I tak już nic nie rozumiem. - zemdlała.