Wyszli z drugiego wymiaru. Tanya oprzytomniała dopiero pod stadniną. Czy Erik naprawdę uwięził Lenore w trzecim wymiarze?
- Doszło do mnie polecenie, abym zrzucił Lenore w trzeci wymiar. Od króla świata magicznego w drugim wymiarze. W trzecim jest więzienie dla najgroźniejszych przestępców. Wielokrotnie łamała prawo magiczne, ale to długa historia...
- Erik? - po raz pierwszy od tamtego zajścia Lizabette w miarę normalnie się odezwała.
- Tak?
- Nie mów już nic o Lenore. To przeszłość. Zajmijmy się wszystkim od nowa. Lepiej. Tanya...
- Ja pójdę już do domu, położę się i pogadam z dziewczynami... Pa. - Tanya puściła oczko do Erika i oddaliła się.
- Chodźmy do stajni. - machnął dziwnie ręką, a wszystkie konie zarżały.
- Hej... O co chodzi?
Weszli, a oczom Lizabette ukazał się niesamowity widok. Konie stały w udekorowanych boksach. Wszędzie były kwiaty, wstążki, a na środku stała Kwadra. A na niej Tanya w prześlicznej sukience z małym pudełeczkiem w dłoni. Drzwi się zamknęły.
Erik uklęknął przed Lizabette.
- Yyy... Erik? - Liz była zdezorientowana.
- Kocham cię. Tylko z tobą chciałbym spędzić resztę życia. Wyjdziesz za mnie? - pudełeczko w ręce Tanyi otwarło się, a maleńki pierścionek uniósł się ze środka.
- Erik... Ja też cię kocham... Ach... Tak!
Pierścionek przyleciał i nasunął się na palec Liz. Kwadra stanęła dęba i powiedziała ludzkim głosem:
- Uwielbiam szczęśliwe zakończenia...
- Doszło do mnie polecenie, abym zrzucił Lenore w trzeci wymiar. Od króla świata magicznego w drugim wymiarze. W trzecim jest więzienie dla najgroźniejszych przestępców. Wielokrotnie łamała prawo magiczne, ale to długa historia...
- Erik? - po raz pierwszy od tamtego zajścia Lizabette w miarę normalnie się odezwała.
- Tak?
- Nie mów już nic o Lenore. To przeszłość. Zajmijmy się wszystkim od nowa. Lepiej. Tanya...
- Ja pójdę już do domu, położę się i pogadam z dziewczynami... Pa. - Tanya puściła oczko do Erika i oddaliła się.
- Chodźmy do stajni. - machnął dziwnie ręką, a wszystkie konie zarżały.
- Hej... O co chodzi?
Weszli, a oczom Lizabette ukazał się niesamowity widok. Konie stały w udekorowanych boksach. Wszędzie były kwiaty, wstążki, a na środku stała Kwadra. A na niej Tanya w prześlicznej sukience z małym pudełeczkiem w dłoni. Drzwi się zamknęły.
Erik uklęknął przed Lizabette.
- Yyy... Erik? - Liz była zdezorientowana.
- Kocham cię. Tylko z tobą chciałbym spędzić resztę życia. Wyjdziesz za mnie? - pudełeczko w ręce Tanyi otwarło się, a maleńki pierścionek uniósł się ze środka.
- Erik... Ja też cię kocham... Ach... Tak!
Pierścionek przyleciał i nasunął się na palec Liz. Kwadra stanęła dęba i powiedziała ludzkim głosem:
- Uwielbiam szczęśliwe zakończenia...